Posts Tagged ‘skandal w Ostródzie’

Przegląd lokalnej prasy

Nasz Głos

Urzędnicy utopili miliony złotych !

Jak zwykle zapłacą podatnicy. Winni pracują nadal

Za szerokie statki, których nikt nie chce przerobić, zaginiony tor kajakowy, przewalające się pomosty, zdezelowane autobusy, sypiące się trybuny stadionu, nie działające podgrzewanie murawy, nową do remontu marinę oraz inne „inwestycje” za dziesiątki milionów złotych, za niechlujstwo urzędników i niektórych polityków zapłacą nie kto inny, jak podatnicy. Ostródzie grozi bowiem realnie zwrot wielomilionowych dotacji unijnych.

Po przeprowadzonych audytach, wstępnych postępowaniach prokuratury i kontrolerów NIK-u wyłania się ponury obraz naszego miasta-czytamy w gazecie Nasz Głos

Limuzyna na zawołanie prezesa

Zostać prezesem to bajońskie życie, szczególnie w Ostródzie!

Jarosław Szostek-Foto-FotoSport

Jarosław Szostek-Foto-FotoSport

Likwidują linie autobusowe dojeżdżającym do pracy mieszkańcom, obniżają pensje szeregowym pracownikom, podnoszą ceny, podatki… a sami nie mogą obejść się bez przywilejów władzy. Prezesi dwóch ostródzkich spółek rozwożą się jak tylko mogą luksusowymi brykami. Ba, nawet traktują je jak swoje prywatne. W rankingu prezesów krezusów przoduje Jarosław Szostek, były sędzia piłkarski i były już członek Platformy Obywatelskiej. Szostek został wyznaczony przez nowe władze Ostródy na prezesa miejskiej spółki Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej.

Zakup limuzyn dla prezesów miejskich spółek kosztował podatników około 240 tysięcy złotych. Luksusowe Peugeoty trafiły kolejno do prezesów Miejskich Wodociągów i Kanalizacji oraz do Żeglugi. Wielokrotnie na ostródzkich forach internetowych poruszane były kwestie wykorzystywania tych samochodów do celów prywatnych. Prezes „wodociągów został nawet przyłapany pod swoim domem jak z limuzyny wykłada zakupy. Postanowiliśmy, po roku od referendum, sprawdzić czy coś się zmieniło. Okazało się, że nie dość, że sytuacja nie uległa poprawie, to wyszła jeszcze większa hipokryzja. 

Prezes PWiK w Ostródzie z zakupami

Prezes PWiK wykłada  zakupy z limuzyny zesponsorowanej przez podatnikow

więcej na gazetowych stronach naszego głosu

Czytaj też:
Nie jestem pieniaczem http://www.futbolnews.pl/informacje/informacje-regionalne/warminsko-mazurskie/art,120,byly-sedzia-jaroslaw-szostek-nie-jestem-pieniaczem.html
Prezes PWiK w Ostródzie i dla niego limuzynka https://ostroda2012.wordpress.com/tag/prezes-pwik-w-ostrodzie/

Burmistrzu sprzedaj wreszcie te limuzyny. Skończ z krezusami prezesami!

Reklamy

Onet.pl   -Nie ma chętnych do naprawy wadliwych statków

PAP

Żadna ze stoczni nie zgłosiła się do przetargu na przebudowę wadliwych statków Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej. Jeśli drugi przetarg nie wyłoni wykonawcy, samorząd Ostródy będzie musiał zwrócić dotację unijną – podał PAP burmistrz Ostródy Czesław Najmowicz.

Dawne władze Ostródy po prawej na zdjęciu. Statki zamówiło miasto, a burmistrzem był Olgierd D.

Dawne władze Ostródy po prawej na zdjęciu. Statki zamówiło miasto, a burmistrzem był Olgierd D.

(Dawne władze Ostródy po prawej na zdjęciu. Statki zamówiło miasto, a burmistrzem był Olgierd D.)

Jeden z zamówionych statków przez b. burmistrza Ostródy

Jeden z zamówionych statków przez miasto reprezentowane przez b. burmistrza Ostródy Olgierda D.

Sprawa dotyczy dwóch wadliwych statków Ostróda-1 i Ostróda-2, których budowę zaczęto w 2011 roku. Miały być to największe jednostki Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej – pierwszy o szerokości 3 metrów miał zabierać 62 pasażerów, drugi o szerokości 3,4 metra – 70 pasażerów.

Już w trakcie budowy dostrzeżono wadę, polegającą na tym, że statki mogą nie spełniać wymogów Polskiego Rejestru Statków PRS – po zwodowaniu zbalastowane jednostki będą się przechylać – rufa będzie niżej położona niż dziób jednostki….

więcej w onet.pl

Onet.pl http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/olsztyn/nie-ma-chetnych-do-naprawy-wadliwych-statkow,1,5523089,region-wiadomosc.html

TVN http://uwaga.tvn.pl/59071,news,,radny_ostrody_to_najwieksza_wpadka_wladz,reportaz.html

Dziennik Gazeta Prawna-http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/383950,mialy-promowac-kanal-elblaski-a-tona.html

IPN https://ostroda2012.wordpress.com/2012/06/09/burmistrz-w-ostrodzie-donosil-do-sb/

 

Przeczytaj też o „człowieku POroku” Brodiuk z foto z prezydentem https://ostroda2012.wordpress.com/2013/03/13/starosta-ostrodzki-pokazuje-nowa-ramke-na-zdjecia-z-prezydentem-bronislawem-komorowskim-przezydentem-rp/

http://www.rp.pl/artykul/10,938016-Audyt-przepisany-z-Internetu.html

Tymczasowy burmistrz Ostródy. Foto UM Ostróda

Marek Bojarski. To on zlecił audyd. Foto UM Ostróda

Audyt przepisany z internetu (Mariusz Kowalewski-Rzeczypospolita)

Powołany przez premiera komisarz Ostródy zlecił audyt budżetu miasta. Ten napisało stowarzyszenie jego kolegi. Dokument, za który ratusz zapłacił 10 tys. zł, może być jednak plagiatem

W październiku w Ostródzie na Mazurach odbędą się przedterminowe wybory burmistrza miasta. Poprzedniego – Olgierda Dąbrowskiego – mieszkańcy odwołali w czerwcu w referendum. – Zaczęło się od tego, że chcieliśmy zlikwidować jedną ze szkół, która naszym zdaniem była nierentowna. Chodziło do niej więcej dzieci z gminy Ostróda niż z miasta i nie widzieliśmy celu utrzymywania tej szkoły. Dlatego chcieliśmy, by jej zarządzaniem zajęło się stowarzyszenie mówi Dąbrowski.

Innego zdania byli członkowie lokalnego komitetu referendalnego. Na swojej stronie zarzucali byłemu już burmistrzowi rozrzutność i nietrafione inwestycje: stadion za 40 mln zł, amfiteatr za 30 mln czy fontannę za 2 mln.

Burmistrz referendum jednak przegrał i komisarzem miasta został Marek Bojarski. To lokalny działacz PO ze Szczytna. – Można powiedzieć, że od trzech lat jego zawód to komisarz – żartuje jeden z działaczy Platformy z Olsztyna. Bojarski w 2010 r. był komisarzem w mazurskiej gminie Dźwierzuty. Rok później premier powołał go na takie samo stanowisko w gminie Sorkwity. W Ostródzie jedną z pierwszych decyzji Bojarskiego było przeprowadzenie audytu w ratuszu. Z dokumentu wynika, że w 2012 r. gminie może grozić bankructwo. W Ostródzie zawrzało. Dąbrowski zarzucił autorom audytu dyletanctwo. Poprzednich władz miasta broniła nawet Regionalna Izba Obrachunkowa, która sprawdza budżety samorządów. Urzędnicy RIO dowodzili, że wnioski audytu są postawione na wyrost, a sytuacja finansowa miasta nie jest wcale taka zła.

Wpadka ostródzkich władz:http://uwaga.tvn.pl/59071,news,,radny_ostrody_to_najwieksza_wpadka_wladz,reportaz.html

Ustaliliśmy, że audyt przeprowadziło zarejestrowane w Szczytnie Stowarzyszenie Skarbników Samorządowych Warmii i Mazur. Prezesem stowarzyszenia jest kolega Bojarskiego Henryk Samborski, były skarbnik powiatu szczycieńskiego. Co ciekawe, Samborski od czerwca również pracuje w ostródzkim magistracie. Jest zastępcą Bojarskiego ds. finansów. Jak wynika z audytu, Samborski nadzorował pracę nad tym dokumentem.

– Pracuję w urzędzie, bo zaproponował mi to pan burmistrz. Pan burmistrz zwrócił się do naszego stowarzyszenia, byśmy zrobili ten audyt. Było w tej sprawie spotkanie – mówi Samborski.

Samborski twierdzi, że przygotowanie dokumentu kosztowało 10 tys. zł.
Audyt, mimo że opracowany za pieniądze ostródzkiego ratusza, jest tajny. Bojarski nigdy go nie ujawnił. Nam udało się dotrzeć do liczącego 200 stron dokumentu. Co ciekawe, po sprawdzeniu kilku stron okazało się, że jego treść jest przepisana z portali internetowych – m.in. finansepubliczne, infor.pl, zarzadca. pl czy komunalne.info. Próżno jednak w dokumencie szukać jakichkolwiek przypisów. – Tą są pewnie jakieś interpretacje i wykładnie – twierdzi Samborski.

Pytany, dlaczego nie ma w nim cytatów źródłowych, odpowiada: – A skąd ja mam wiedzieć, że pan jest dziennikarzem. –  I kończy rozmowę. Z komisarzem Bojarskim mimo wielokrotnych prób nie udało nam się skontaktować.

Materiał TVP w tej sprawie:

http://www.tvp.pl/olsztyn/informacja/informacje/wideo/21012-godz-1830/8687058

 Publikacja z 10 września

31 sierpnia pisaliśmy o konkursie na inspektora ds. sportu. Już wtedy mieliśmy jego wyniki, długo, długo przed rozstrzygnięciem konkursu. Pisaliśmy o nazwisku zaczynającym się na literę „C”, a dla podpowiedzi wspominaliśmy o znanym hokeiście, olimpijczyku Mariuszu Czerkawskim. Po sprzątaczce przyszła widocznie kolej na kolejną osobę, z kręgu znajomych króliczka!

Już słychać głosy, że to był jedyny kandydat, bo reszta się przypadkiem wycofała !

Brawo panie tymczasowy burmistrzu…

Nie wierzycie to sprawdźcie sami, oto link:
https://ostroda2012.wordpress.com/2012/08/31/kto-ustawia-konkursy-w-urzedzie/
Przepowiednia przed konkursem

Przepowiednia przed konkursem. Inspektor był znany! Dowód kliknij obok  http://wp.me/p2hr4H-rO

Wyciąg z BIP urzędu miasta w Ostródzie

Wyciąg z BIP urzędu miasta w Ostródzie. Czy nazwisko szczęśliwca, nie brzmi jak nazwisko znanego hokeisty ?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprzątaczka została urzędnikiem, czy pomogła wpływowa mama skarbnik miasta Ostródy?:

https://ostroda2012.wordpress.com/2012/04/23/blyskawiczny-awans-ze-sprzataczki-na-urzednika/

 

Policjanci z Elbląga prowadzą dochodzenie w sprawie wykroczeń drogowych, których miał dopuścić się 58-letni Włodzimierz B. z Ostródy na przełomie czerwca i lipca. Pan Włodzimierz nie prowadził prywatnego wozu, a służbową skodę SuperB. 

– Taka sprawa jest prowadzona w naszej komendzie miejskiej- potwierdza asp. Krzysztof Nowacki rzecznik prasowy KMP w Elblągu. Przedstawione zarzutów, może to nastąpić już na początku września-dodaje Nowacki.

Ostróda: służbowa skoda zaparkowana na przystanku autobusowym. Kierowca próbuje staranować pojazd jadący z tyłu?

Ostróda: służbowa skoda zaparkowana na przystanku autobusowym. Kierowca próbuje staranować pojazd jadący z tyłu?

Ostróda: służbowa skoda zaparkowana pod domem starosty ostródzkiego, blokująca przejście chodnikiem i stojąca przy skrzyżowaniu

Ostróda: służbowa skoda zaparkowana pod domem starosty ostródzkiego, blokująca przejście chodnikiem i stojąca przy skrzyżowaniu

Ostróda: służbowa skoda starostwa ostródzkiego blokująca skrzyżowanie,  Kierowca Włodzimierz B., zatrzymał się w miejscu niedozwolonym przy znalu P4?

Ostróda: służbowa skoda starostwa ostródzkiego blokująca skrzyżowanie, Kierowca Włodzimierz B., zatrzymał się w miejscu niedozwolonym przy znaku P4?

Dotarliśmy do akt sprawy dotyczących pana „B”. Kierowca skody miał;
stwarzać zagrożenia w ruchu drogowym przez wielokrotne nagłe hamowanie przed jadącym z tyłu pojazdem, zatrzymywać się na skrzyżowaniu, blokować chodnik, zasłaniać znak poziomy, parkować w zatoce autobusowej, rozmawiać przez telefon komórkowy podczas jazdy bez zestawu głośnomówiącego. „B”, też miał próbować doprowadzać do korozji drogowej przez nagłe przyspieszanie i hamowanie. Całe to zajście zostało zarejestrowane i w sprawie na policji zaznają świadkowie. Czy panu staroście przystoi zachowywać jak małolatowi? Komu Pan chce zaimponować,bo chyba nie wyborcom!

Szokujące ustalenia audytorów pracujących od kilku miesięcy w urzędzie miasta w Ostródzie.


Nasz portal jako pierwszy dotarł do części kart z audytu zleconego po przeprowadzonym referendum i odwołaniu burmistrza. Z ustaleń audytorów wynika, że odwołany burmistrz dzień po referendum w poniedziałek mimo, że podobno nie było go w pracy miał zerwać umowę na budowę statków z głównym wykonawcą z Gdańska. Czym mógł przekroczyć uprawnienia państwowego urzędnika. Za takie działanie może usłyszeć prokuratorskie zarzuty z art. 231 Kodeksu Karnego.

Zerwanie kontraktu już poniosło za soba poważne skutki. Wykonawca statków i naliczył opłatę za przetrzymywanie na swoim terenie złomu (czytaj statków bubli). Podobno już do urzędu dotarła faktura z Gdańska na około 100 tysięcy złotych za taka usługę. Z czego zadłużone po uszy miasto teraz zapłaci?, tego nie wiadomo…   

A tak swoją drogą, dlaczego miasto nie pozywa wykonawcy za nieterminowe oddanie statków i PRS, który opiniował projekt tylko bogu ducha winnego projektanta? Obecny burmistrz, powołany przez premiera Donalda Tuska powinien w takim przypadku rozważyć „dopozwanie” Olgierda D., który podejmował decyzje w sprawie statków, bowiem wiemy jak te decyzje się dla Ostródy skończyły! 

Audyt UM Ostróda

Audyt UM Ostróda

 

Przeczytaj koniecznie:

KONONONOWICZ z Ostródy?https://ostroda2012.wordpress.com/2012/03/13/kononowicz-z-ostrody-wlodzimierz-brodziuk/

Urzędnicy z Ostródy utopili miliony złotych, czy za to odpowiedza? http://uwaga.tvn.pl/59071,news,,radny_ostrody_to_najwieksza_wpadka_wladz,reportaz.html

Mroczna przeszłość znanego celebryty  https://ostroda2012.wordpress.com/2012/06/09/burmistrz-w-ostrodzie-donosil-do-sb/

Starosta sprzedaje sad, przy domu dziecka bo remontuje dla siebie w Ostródzie urzadhttp://morag.wm.pl/9936,Zamiast-czeresni-i-jabloni-domki-jednorodzinne.html

 

Trzy zamówione statki, dwa niewykonane, jeden bez wymaganych pozwoleń, żaden nie wypłynął w pierwotnym terminie. Wydane 2 miliony. Taki jest wstępny bilans 2 lat realizacji projektu budowy statków dla Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej na zlecenie Urzędu Miasta w Ostródzie. Projekt został dofinansowany ze środków unijnych. Niestety jego realizacja znacząco odbiega od unijnych standardów.

Jeden z zamówionych statków przez burmistrza Ostródy

Jeden z zamówionych statków przez burmistrza Ostródy

Dwa miliony to najwyraźniej niewiele skoro przez ponad dwa lata urzędnicy miejscy nie przyglądali się zbyt uważnie realizacji projektu budowy statków. Czy pełniący nadzór techniczny na projektem, były dyrektor Żeglugi obecnie Dyrektor ds. Transportu w spółce, czy to były zastępca burmistrza do spraw inwestycji wykazali się należytą starannością i dbałością o wielomilionowe zamówienie? Żaden z terminów dostawy nie został dotrzymany a tylko jeden z trzech statków został w całości wykonany. Czy zatem można mówić o należytej dbałości o realizację projektu? Taki stan rzeczy w prywatnym przedsiębiorstwie byłby nie do pomyślenia.
To niestety kolejny przykład, że publiczne pieniądze w Ostródzie można wydawać bez odpowiedniej kontroli i odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Taką tezę można śmiało postawić po analizie materiałów zbieranych od trzech miesięcy. 

Od marca do czerwca 2012 roku pytaliśmy urzędników zarówno Urzędu Miasta w Ostródzie jak i Urzędu Marszałkowskiego o sprawy dotyczące realizacji projektu budowy statków. Z udzielonych odpowiedzi wynika jeden szczególnie ważny wniosek, niedbalstwo. Po zebraniu i chronologicznym ułożeniu faktów, widać brak wymaganego w tym przypadku nadzoru nad przebiegiem realizacji projektu, brak podejmowania kluczowych decyzji we właściwym czasie, oraz brak należytej staranności w zabezpieczeniu samorządowego majątku. Całkowicie niezrozumiałe jest to, że zapłacono za coś czego w zasadzie nie ma. Wygląda na to, że kupiliśmy kota w worku. Po czym okazało się, że w worku nawet kota nie ma.

Kluczową sprawą powinno być wyłonienie inżyniera projektu. Osoby mającej merytorycznie nadzorować jego techniczną stronę. Niestety takiej osoby nie wyłoniono w żadnym z czterech przetargów na 
„Pełnienie funkcji Inżyniera Projektu nad wykonaniem zadania inwestycyjnego pn. Dostawa śródlądowych statków pasażersko – wycieczkowych dla Zakładu Komunikacji Miejskiej w Ostródzie w ramach zadania „Zwiększenie oferty turystycznej Żeglugi Ostródzko – Elbląskiej”. Przetargi unieważniano z powodu nie złożenia żadnej oferty niepodlegającej odrzuceniu oraz w jednym przypadku z powodu zbyt wysokiej oferty.
W specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) czytamy m.in.; Do zakresu czynności Inżyniera Projektu należy w szczególności:
1)Pełny zakres kontroli nad realizacją prac związanych z budową statków
•    sprawowanie nadzoru inwestorskiego we wszystkich branżach, a w szczególności:
•    kontrola jakości wykonywanych prac projektowych, prac budowlano-montażowych, zgodności prac z dokumentacją, zaleceniami nadzoru oraz obowiązującymi przepisami;
•    sprawdzenie posiadania przez wykonawcę odpowiednich dokumentów (atestów, świadectw jakości, wyników badań) dotyczących materiałów i urządzeń;
•    kontrola prawidłowości prowadzenia dziennika budowy i dokonywanie w nim wpisów stwierdzających wszystkie okoliczności mające znaczenie dla właściwego wykonywania  i wyceny robót;
•    kontrola jakości i wartości wykonywanych prac z harmonogramem przyjętym przez Zamawiającego oraz umową zawartą z wykonawcą prac;
•    uczestniczenie w próbach i odbiorach technicznych;
•    rozstrzyganie wątpliwości natury technicznej powstałych w toku prowadzenia prac, a w razie potrzeby zaciąganie opinii autora projektu bądź rzeczoznawcy.
•    bieżące informowanie Zamawiającego o postępie prac w budowie statków i ewentualnych trudnościach w jej realizacji, a w szczególności o wszelkich pracach nieobjętych umową, a niezbędnych do wykonania ze względu na bezpieczeństwo  i zabezpieczenie przed awarią.
•    niezwłoczne powiadamianie o wszelkich przerwach w realizacji prac.
•    przekazywanie Zamawiającemu protokołów odbiorów prac na poszczególnych etapach realizacji dostawy.

Nr UZP

Ogłoszono dnia

Termin składania ofert

Termin otwarcia ofert

96372 – 2010 2010-04-07 2010-04-15 10:00 2010-04-15 10:15
108064 – 2010 2010-04-16 2010-04-27 10:00 2010-04-27 10:15
102897 – 2010 2010-04-29 2010-05-10 10:10 2010-05-10 10:15
122113 – 2010 2010-05-13 2010-05-21 10:00 2010-05-21 10:15

Brak technicznego nadzoru nad projektem w zakresie określonym w SIWZ z perspektywy czasu okazał się najpoważniejszym problemem.
Okazuje się jednak, że pewien nadzór nad projektem był. Choć właściwszym byłoby określenie „powinien być”. Z dokumentów przesłanych przez miejskich urzędników wynika, że na podstawie paragrafu 8 umowy z wykonawcą „ Nadzór nad prawidłową realizacją przedmiotu zamówienia w imieniu Zamawiającego pełnić będzie Dyrektor Zakładu Komunikacji Miejskiej”.
Urząd miasta nie przedstawił żadnego pisma, czy innego formalnego dokumentu wskazującego, że od momentu podpisania umowy to jest 30 marca 2010 do maja 2011 roku urzędnicy, czy osoba odpowiedzialna za realizację nadzoru dostrzegli problemy z realizacją umowy na dostarczenie statków. Co ciekawe na wniosek wykonawcy dwukrotnie przekładano terminy dostarczenia pierwszego statku. Pierwszy aneks do umowy podpisany 16 września 2010 roku przesuwał termin oddania statku z pierwotnego 30 września 2010 na 20 grudnia 2010. Kolejny aneks podpisany 14 grudnia 2010 roku zmienił datę dostarczenia pierwszego statku na dzień 29 kwietnia 2011. Oba aneksy były konsultowane z Urzędem Marszałkowski. Wynika to z umowy o dofinansowanie projektu, która nakłada na beneficjanta obowiązek konsultacji zmian dotyczących warunków umowy z wykonawcą.
Tu należy zadać pytanie. Dlaczego wykonawca wnioskuje dwukrotnie o zmiany pierwotnego termin dostarczenia statków. Czy oznacza to, że termin dostawy pierwszego statku był zbyt krótki, żeby go dotrzymać? Jeśli tak, to czemu zawarł niekorzystną dla siebie umowę? Czy wina leży po stronie zamawiającego, który zlecał zmiany do wstępnego projektu? Może były inne przyczyny?
Właśnie wtedy urzędnicy powinni dokonać gruntownego przeglądu stanu rzeczy i zareagować na niewłaściwą sytuację. Wyraźnie było widać, że coś jest nie tak z realizacją tego projektu. Jednak nic takiego nie miało miejsca. 

W maju 2011 roku urzędnicy otrzymują pierwsze zawiadomienie od wykonawcy, w którym wskazuje on problemy podczas prób wodnych. Jednak formalnie pierwsza informacja o problemach wysłana do Urzędu Marszałkowskiego pojawiła się dopiero w raporcie z dnia 21 listopada 2011 roku. Jak podają urzędnicy miejscy wstępna informacja o problemach została przekazana do Urzędu Marszałkowskiego w maju 2011 roku, „telefonicznie i ustnie na spotkaniu roboczym”.
16 maja 2011 upływa termin dostawy drugiego statku. Niestety urzędnicy nic nie robią i zajmują się jedynie pierwszym statkiem. 
Urzędnicy powiadamiają Urząd Marszałkowski o problemach z pierwszym statkiem, jednak do Urzędu Marszałkowskiego nie dociera żadna informacja o niewywiązaniu się wykonawcy z terminu dostawy drugiego statku. Być może urzędnicy nie wydzieli takiej potrzeby, gdyż umowa nie obligowała ich do informowania o wykonaniu poszczególnych statków.
Prace nad kolejnymi statkami zostały wstrzymane.
12 maja 2011 roku zlecono wykonanie raportu prawidłowości sporządzenia dokumentacji klasyfikacyjnej. Ekspertyza została dostarczona 1 czerwca 2011 roku.
1 sierpnia 2011 roku zlecono wykonanie programu naprawczego. Dokumentacji została zaakceptowana przez Polski Rejestr Statków 25 listopada 2011 roku, jak wynika z informacji przekazanej przez Urząd Miasta.
5 października 2011 roku została podpisana umowa z kancelaria Radcy Prawnego TOGATUS w celu reprezentowania Gminy Miejskiej podczas sporu z projektantem.

21 listopada 2011 roku Urząd Miasta po raz pierwszy formalnie zawiadomili RPO WiM o problemach realizacją projektu statkami
Druga i ostatnia informacja o problemach ze statkami trafiła do RPO WIM 3 stycznia 2012 roku
W marcu 2012 roku za sprawą publikacji prasowych o statkach zrobiło się głośno w całym kraju. 
Zapewne zbiegiem okoliczności był fakt, że sporządzono i wysłano przedsądowe wezwanie do zapłaty do spółki IDEK tuż po pierwszej publikacji prasowej. Wtedy to burmistrz i jego zastępca w licznie udzielanych wywiadach zapewniali, że sprawa jest opanowana, że nie będzie konieczności zwrotu dotacji a przesunięcie terminu realizacji projektu jest już ustalone. Tak nie było. 
22 marca zapytaliśmy urzędników miejskich m.in. o to kiedy otrzymali zgodę na przesuniecie terminu zakończenia projektu. Jak się okazało Urząd Miasta wystąpił o zgodę na przesunięcie projektu dopiero 2 kwietnia 2012 roku. 5 kwietnia 2012 roku Urząd Miasta otrzymał zgodę na przesunięcie terminu zakończenia projektu. Tego też dnia otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. Nowy termin zakończenia projektu to 28 czerwca 2013 roku.
Stan realizacji projektu na dzień dzisiejszy jest porażający. Jeden wykonany statek bez możliwości uzyskania wymaganych prawem pozwoleń. Drugi niekompletny, trzeciego brak. 
Pierwotny termin dostawy ostatniego z trzech statków upłynął 30 kwietnia 2012 roku.
Skoro przez dwa lata wykonano jeden statek, który póki co nie będzie pływał, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że przez rok nie uda się wykonać pozostałych dwóch. 
Dodatkowo zerwanie umowy z wykonawcą, który otrzymał większość kwoty na realizację tego projektu powoduje, że miasto ma jedynie stertę metalu i jest bez pieniędzy na dokończenie projektu w czasie jednego roku. Na początku lipca 2012 roku miała się odbyć się odbyć pierwsza rozprawa sądowa w tej sprawie.
Nie ma też pewności, że RPO WiM wyrazi zgodę na ponowne przedłużenie terminu realizacji projektu. Niestety prawdopodobieństwo niezrealizowania projektu wydaje się wysokie. W konsekwencji może to doprowadzić do zwrotu dotacji wraz z odsetkami. Taki scenariusz potwierdza Urząd Marszałkowski. W przesłanym piśmie czytamy:
Zgodnie z zapisami umowy o dofinansowanie Beneficjent ma prawo zwrócić się do Instytucji Zarządzającej RPO WiM z wnioskiem o przesunięcie terminu realizacji projektu. Każdorazowo taka prośba jest rozpatrywana w oparciu o uzasadnienie Beneficjenta. W przypadku niezrealizowania projektu Beneficjent zwraca dofinansowanie wraz z naliczonymi odsetkami.

Jednym ze scenariuszy ratunkowych może być realizacja tylko części projektu. Np. tylko dwóch z trzech zamówionych statków. Jednak w takim przypadku dotacja zostanie pomniejszona i będzie konieczny zwrot części pieniędzy. Możliwości wykonania takiego wariantu potwierdza urząd Marszałkowski:
W uzasadnionych przypadkach możliwe jest częściowe wykonanie projektu. Za każdym razem zmiany w projekcie Beneficjent musi uzgodnić z IZ RPO WiM. W przypadku budowy dwóch z trzech statków koszty projektu zostaną pomniejszone o wartość niewykonanego statku, co wpłynie na pomniejszenie przyznanego dofinansowania.
W obydwu przypadkach efekt będzie opłakany, a i tak już nadwyrężony budżet miasta zostanie dodatkowo obciążony.

Oczywiste pytania budzi wyjątkowo długa zwłoka w podejmowaniu kluczowych decyzji. Dlaczego od 2011 roku niewiele zrobiono, żeby projekt ruszył z miejsca. Dlaczego dopiero pod dwóch latach po licznych publikacjach prasowych rozpoczęto działania zmierzające do naprawy opłakanego stanu rzeczy? Na co liczyli urzędnicy miejscy zwlekając z wystąpieniem o przesuniecie terminu realizacji projektu?

Dodatkowe zaskakujące fakty dostarczył materiał wyemitowany w programie TVN Uwaga. Konkluzja: Urzędnicy wiedzą lepiej od instytucji nadzorujących, czy zarządcy torów wodnych. Niezwykle wymowny jest fragment wypowiedzi Karola Pomorskigo z Polskigo Rejestru Statków, w którym stwierdza on, że z taką sytuacją spotyka się po raz pierwszy w swojej 38 letniej karierze zawodowej. Nie bez znaczenia są również słowa projektanta, który nie mógł sprawować nadzoru na wykonaniem statków. Według Zenona Góreckiego właściela firmy projektowej statek nie został wykonany według ich projektu. Bez komentarza należy pozostawić wypowiedź osoby technicznie odpowiedzialnej za projekt – „Pojęcia nie mam zielonego…, Nie pamiętam…, Nie specjalnie się znam…”.

Ta inwestycja już jest najgorzej realizowaną w historii miasta a zaniedbania przy jej wykonaniu będą sporo kosztować podatnika. To on w finalnym rozrachunku zapłaci za błędy.
Milczy się o braku przychodu dla Żeglugi spowodowanego niezrealizowaniem od 2011 roku planowanych usług z wykorzystaniem zamówionych statków. Ile mogła w tym czasie zarobić Żegluga dzięki nowym statkom? Nie wiadomo. Szacunkowa wartość nie jest znana bowiem nikt nie pokusił się o policzenie ewentualnych strat z tego powodu.

Z całą pewnością na powyższe pytania, oraz te pojawiające się w miarę analizy kolejnych materiałów, odpowiedź poznamy m.in w toku postępiania prokuratorskiego i sądowego. W dniu 31 maja 2012 roku do ostródzkiej prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przy realizacji tego projektu. 

Będziemy przyglądać się sprawie i informować o postępach w realizacji tego „wyjątkowego” projektu.

(www.ostrodaonline.pl)